23 marca 2013

Star Wars Kinect - recenzja - Co to kur... ma być?!

Pisane przy: System of a Down - Soldier Side, Nightwish - Erämaan Viimeinen

Xbox Kinect... Niesamowite "coś", co potrafi wk&#@*ć jak nic... Mam na moim Xbox'ie dwa Star Wars'y - "Star Wars Kinect" i "The Force Unleashed II - DEMO". I jakby porównać te dwie gry razem, wybrałabym demówkę. Bo Kinect nie jest na moje nerwy.

Pierwszą osobą, która "testowała" ze mną SW:K [skrót, bo już mnie wkurza ciągle pisanie tej nazwy] to Warka. I od razu były problemy (ale to od światła, mój kinect nie lubi światła)... Ale wieczorem grałam sama i też były problemy.

Poruszanie się nie jest wybitne, a także trochę wkurzające. Walka mieczami świetlnymi jeszcze ujdzie, ale poruszanie się na stateczkach/ścigaczach (nie wiem) to już kompletne DNO. 

Wybór postaci... Mamy kilka do wyboru, ale nie imiona. No cóż...

Możemy... Tańczyć. Tak, połączyli SW z Dance Central. Nie no, ludzie... RATUNKU! Lepszym dodatkiem jest rozwalanie miasta.
WYGINAM ŚMIAŁO CIAŁO - pik-pik-pik!... Zaraz, czy tam jest Leia w najzacniejszym wdzianku całej serii?

Ocena: 2/10 (R2 i C-3PO ratuje CAŁĄ grę)

Ronnir jest zły... Ta gra była ZŁA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wystąpił błąd w tym gadżecie.